Tfu tfu odpukać przez lewe ramię w niemalowanego czarnego kota! Albośmy w jakimś czepku urodzeni, albo zdublowana cząstka szczęścia przyciąga pozi-fluidy z potrójną siłą wodospadu. Najważniejsze rzeczy załatwione w 3 (słownie: trzy; eng: three) miesiące. Ostatnim z ważnych wielkich było ogarnięcie czarnych z ichniejszą metodologią biurową, cołaskiem i bógzapłaciem. I ja, zdeklarowany Broń Mnie Panie Boże Przed Klerem Katolickim, pod stołem odszczekuję następujące: Wszystkie Xiędze takie same. Otóż nie. Nam Read More ...
Zeszłotygodniowy telefon rodzicielki był swoistym poranno – popołudniowym prysznicem, w sumie nie tyle sam telefon, ile rozmowa dzięki niemu przeprowadzona. Zaczęło się niewinnie, jak większość matczyno-córecznych rozmów się zaczyna, czyli od pytań: jak tam, co tam, jaka pogoda, jakie samopoczucie żeby gładko przejść do pytania zasadniczego, mianowicie: czy mamy już zabukowany na wesele jakikolwiek zespół muzyczny. No to odpowiadam, zgodnie zresztą z prawdą i stanem faktycznym, że owszem nie, i Read More ...
11 września zatańczymy już na własnym. Na ziemi mazurskiej będziemy zapewniać się wzajemnie, że postoimy wspólnie trochę dłużej niż dwie wieże WTC za wielką wodą.



