Dorwałem pada. W weekend mogłem korzystać z urządzenia apple, które jest obecnie jednym z najbardziej rozchwytywanych gadżetów.

Poręczny nie jest. Moim zdaniem ciężki – jakoś miałem gdzieś w głowie wyobrażenie, że pady, jako urządzenia przenośne, takie duże smartfony, nie powinny dać się odczuwać. A tu niestety swoje trzeba utrzymać. Kwestia przyzwyczajenia, ale pierwsze wrażenie jest takie, że w jeśli nawet by się w boczną kieszeń bojówek jakoś zmieścił, to człowiek by wyglądał, jakby mu ktoś po jednej stronie worek ziemniaków kazał nosić. Tak więc zostaje plecak/torba albo lans z urządzeniem pod pachą.

Aparat jest tragiczny. I nikt mi nie wmówi nic innego. Porównując zdjęcia z lustrzanki nikona :-) , małpki sony, SGS’a i IPada2 ten ostatni wypada najgorzej. Szumy, ziarna i brak ostrości. I żadnych opcji tego aparatu czy innych settingsów nie namierzyłem. I do tego ten komiczny efekt, gdy robi się tym czymś zdjęcia. Zupełnie, jakbym chciał się schować przed obiektem fotografowanym. Brakuje tylko czarnej płachty na głowę.

Ekran… na świeżym powietrzu, gdy światło ipada pada na nas, ipad to zajefajne lusterko. Odbija idealnie wszystko. Zawartości, czyli tego co nas interesuje niestety wyświetlić nie potrafi. Ciężko jest wygrać ze słońcem. Do tego widać paluchy. Na szczęście tylko przy wygaszonym ekranie.

IOS daje radę. Faktycznie chodzi płynnie, choć znalazłem miejsce gdzie i ten software ma opóźnienie. Albo to moje grube palce, które w przycisk kasacji trafiają zawsze za drugim razem… Start systemu jest bardzo szybki, wybudza się od razu. Co ciekawe, baterii nie tyka, jak nic nie wyświetla. W piątek miał 95% baterii, w niedzielę w nocy ma 54%. Ale. Wielozadaniowość trochę szwankuje :)

App store działa. Parę fajnych rzeczy za darmo (sic!) pościągałem. Przyznać należy, że pod względem oprawy niektóre perełki zrywają kask z głowy. Dla równowagi dużo aplikacji w appstorze jest pod iphona i wyświetlają się w malutkim okienku na środku bądź jako powiększony, rozpikselowany twór.

Używanie. Tak… w posiadaniu miałem wersję wifi. I od razu mówię – na miasto z tym czymś sensu nie ma wychodzić, bo urządzenie, żeby w ogóle sensownie działało MUSI być w sieci. Nie mamy sygnału wifi, mamy ciężkie lusterko. Jeśli ktoś uparł się zostać posiadaczem ipada niech nie skąpi i dołoży do wersji 3G. Może  nawet uda się skonfigurować bezpłatny dostęp do sieci zagwarantowany przez Aero2, która dostarcza tzw. darmowy Internet dla wszystkich Polaków.

Usiadłem przed kompem mając ipada na kolanach. Zacząłem od wyszukania top apps on ipad. Na początek poszły: czytnik książek (ibooks bo ładne, kindle bo funkcjonalne), flipboard (bardzo fajny pomysł fb, twittera i innych w formie gazety), evernote (notatki synchronizowane przez net), navfree (konkretna navigacja – Polski oczywiście nie ma, ale wykorzystywany ma być w Lądku), genialny wikihood (co można obejrzeć w okolicy), photoshop express (do photoszopa to mu trochę brakuje…) czy takie standardowe pozycje jak google earth, imdb, skype i angry birds :)

I co? I nic. Jeśli ktoś ma smartfona i włączony komp, to pad mu do domu potrzebny nie jest. Chyba, że na zasadzie: pracuję na kompie a z boku leży padzik i wyświetla FB. Na miasto? Jako książka do poczytania (ale tu preferuję Kindle, bo 1. już mam, po 2. na baterii chodzi miesiąc, 3. ma internet i to za darmo, bo opłacany przez amazona) trochę nieporęczny i mimo wszystko męczy wzrok. FB sprawdzam na telefonie. Nawigację mam na telefonie. Strony internetowe – oczywiście, że czyta się wygodniej na padzie – ale jakby co nadal mam www na telefonie. Słuchanie muzyki?  Odtwarzacze MP3 lub telefon nadają się do tego lepiej. Poczta? Telefon. Zdjęcia? Bez jaj… No i się okazało, że pad mi nie potrzebny :) Jeszcze jakiś transformer z klawiaturą do pisania tekstów pod chmurką, ale chyba 13 calowy notebook sprawdziłby się o wiele bardziej. No i ograniczenia systemu. To bolączka zarówno ios jak i androida. Bez aplikacji dużo się nie zrobi, a nie wszystkie aplikacje są dopracowane tak, jak by sobie człek tego życzył.

Żona podsumowała pada krótko – od początku nie przypadł mi do gustu, ja staroświecka jestem – nie ma klawiatury, znaczy nie nadaje się do użytku.

I tak kończy się sen o padzie. Pozostaje odkładać dudki na fajnego lapa. 13tka z i5 i 8godzinnym czasem życia baterii przyda się o wiele bardziej.

4 Responses so far.

  1. Bella pisze:

    No bo jestem ;) Ja myszę mieć tradycyjną klawiaturę w tradycyjnym lapie. Wyleczona z „nadgryzionego jabłuszka” całkowicie :D

  2. tajgerr pisze:

    no to se nie kupię
    i tak zresztą nie miałam :]

Leave a Reply


Featured Video

Everybody BSOD!

Posted on kwi - 25 - 2012

0 Comment

Hot? No, no, not…

Posted on kwi - 25 - 2012

0 Comment

IPad II – weekend...

Posted on sie - 8 - 2011

4 Comments

Jakie to fajne transem...

Posted on kwi - 21 - 2011

0 Comment

Nie brak Ci czasu?

Posted on sty - 26 - 2011

1 Comment

mamy auto auto mamy...

Posted on gru - 6 - 2010

0 Comment

Jazda! Jazda! Jazda!

Posted on lip - 23 - 2010

6 Comments

goraco sie robi, czyli...

Posted on maj - 16 - 2010

0 Comment

Dwa oblicza refleksji

Posted on kwi - 16 - 2010

0 Comment

Masz psa?

Posted on maj - 17 - 2010

1 Comment

Twitter updates

Sponsors

  • http://www.fundacja-ast.pl/
  • http://www.paralaksa.pl
  • http://www.milimetr.net
  • http://www.aikidochoszczowka.pl