Tfu tfu odpukać przez lewe ramię w niemalowanego czarnego kota!
Albośmy w jakimś czepku urodzeni, albo zdublowana cząstka szczęścia przyciąga pozi-fluidy z potrójną siłą wodospadu. Najważniejsze rzeczy załatwione w 3 (słownie: trzy; eng: three) miesiące. Ostatnim z ważnych wielkich było ogarnięcie czarnych z ichniejszą metodologią biurową, cołaskiem i bógzapłaciem. I ja, zdeklarowany Broń Mnie Panie Boże Przed Klerem Katolickim, pod stołem odszczekuję następujące:
Wszystkie Xiędze takie same.
Otóż nie. Nam na ziemi Nidzickiej trafił się młody, rozrywkowy, a do tego sympatyczny (Skarba do mego Skarba daruję byle by ręce przy sobie trzymał).
Oddaliśmy się mu po prawdzie niczym w rasowym filmie w kolorach różu – dwóch panów i pani, pan z panem, pani z panem, finał znów na trzy osoby, ale wpis w księdze jest*, zapowiedzi do parafii wypisane, karteczki do spowiedzi wręczone**, nauki przedmałżeńskie – ZAL w indeksie. Znaczy ja jeszcze czekam, bo zgodnie z przykazaniem Taty Endriu: „Panu i tak wpisałem. Pani ma, Pani umie to Pana wszystkiego nauczy” Zarażona ma mnie przeszkolić. Z niecierpliwością czekam na algorytmy wyliczania dni płodnych wg kalendarza Majów, quiz „Jaka pozycja sprzyja urodzinom przyszłych ministrantów” czy też „Jak mężowi przyznawać rację – zawsze, wszędzie i na wieki”.
Najgorsze za nami. Świstki, papierki, sala, muzykanci, stroje robocze do ślubu – idzie toto wszystko jak lawina pod Morskim Okiem. I ja wierzę, że całe życie tak z górki będzie***. A co!
* Tajemnicze wpisy tylko do wiadomości kleryków. A czy ja się muszę wstydzić, żem niespełna rozumu? Z miłości Wy ignoranci :]
** Tylko co tu powiedzieć w kanciapie Wielkiego Brata? Lubię kłamać czarnym, więcej grzechów nie pamiętam?
*** Z możliwością regularnego zatrzymania w celach szeroko pojętej hedonistyki stosowanej :]




